Andrzej Goc – o mnie
Nie jestem trenerem „od slajdów”. Jestem praktykiem, który od lat pracuje w realnym biznesie, a szkolenia traktuje jako sposób na mądrzejsze działanie – nie na zaliczanie godzin.
Moja droga
Zacząłem jako stażysta. Potem byłem doradcą, sprzedawcą, kierownikiem, dyrektorem, członkiem zarządu i wreszcie właścicielem firmy.
Od ponad 25 lat jestem w biznesie, od 2004 roku jako partner jednego z operatorów telefonii komórkowej. Dzięki temu wiem, jak wygląda praca „na pierwszej linii”, w środku organizacji i przy stole decyzyjnym.
Doświadczenie zbierałem w różnych branżach: produkcyjnej, usługowej, na rynkach B2B, B2C, sprzedaży bezpośredniej, door-to-door, telemarketingu. Pracowałem z zespołami sprzedażowymi, obsługą klienta, menedżerami, działami wsparcia. Wiem, że za każdym procesem stoją konkretni ludzie.
Współpraca i zaufanie
Prowadziłem projekty m.in. dla firm z branży motoryzacyjnej, logistycznej, produkcyjnej, telekomunikacyjnej, a także dla instytucji publicznych. Wspierałem organizacje komercyjne i fundacje. Część współpracy jest objęta poufnością – szanuję to i nie wszędzie stawiam logo, ale za każdym razem stawiam na relację i efekt.
Aktywnie angażuję się też społecznie – wspierając inicjatywy i fundacje działające na rzecz dzieci i rodzin. To ważna część mojego świata.
O ludziach, nie o modelach
Jestem tatą dwóch synów. Jeden z nich jest z niepełnosprawnością. To doświadczenie nauczyło mnie cierpliwości, uważności i szacunku do tempa, w jakim każdy człowiek idzie swoją drogą.
Na sali szkoleniowej, w pracy z liderami i zespołami, te wartości są zawsze ze mną.
Praca z różnymi poziomami
Prowadzę warsztaty dla:
Potrafię spojrzeć na organizację z różnych perspektyw – pracownika, lidera, zarządzającego i partnera biznesowego.
Jak pracuję
Łączę doświadczenie biznesowe z nowoczesnymi narzędziami diagnostyczno-rozwojowymi, m.in. FRIS® oraz koncepcjami zarządzania sytuacyjnego. Coraz częściej korzystam też z możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja – przy projektowaniu materiałów, szkoleń, scenariuszy – zawsze jako wsparcie, nigdy zamiast człowieka.
Mój styl? Konkretnie, z szacunkiem, na luzie, ale z pełną odpowiedzialnością za efekt.